To był ten dzień. Dostałam sms-a, że moje książki są gotowe do odbioru. Podskoczyłam z radości, bo ileż można sprzątać pokój, oglądać branżowe webinary i uczyć się francuskiego. Idę hardo na tę pocztę, tym razem pewna, że będzie otwarte - tak, poprzedniego dnia pocałowałam klamkę. „ Z powodu koronawirusa punkt pocztowy czynny od 9 do 15 ” . Pędzę, więc przez osiedle, przez ten betonowy las, a tam pełno ludzi.